Widząc brata, podniosłam się, podbiegłam do niego, rzuciłam na szyję i przytuliłam mocno
-Cześć siostra!-powiedział odwzajemniając gest kilka razy mocniej, przez co brakło mi powietrza w płucach.-Tęskniłem.
-Ja też, jak mogłeś wogule mnie tak zostawić i sobie pojechać?-spytałam z udawanym wyrzutem.-Kocham cię!- poczęłam obcałowywać jego policzek, a łzy same pchały mi się do oczu.
-Już, koniec.-powiedział śmiejąc się.-Zaraz będą chłopcy, ja idę do łązienki, jakby przyszli to im otwórz.-powiedział.-A gdzie wogule jest kibel?-dodał wystawiając język.
-Znajdziesz.-zajęłam swoje poprzednie miejsce i włączyłąm telewizor.
Nie minęło 5 minut, jak ktoś zadzwonił do drzwi.Wstałam żeby otworzyć.
To co zobaczyłam zdziwiło mnie bardzo.
-O, to ty! Widzę że Jay ma dobry gust.-przede mną stał Ashton ze kolegami.
-Co wy tu robicie?-zpytałam dławiąc się lekko i przytrzymując drzwi żeby nie weszli.
-No jak to stoimy.Ślepa jesteś czy coś?-dodał Mike pchając drzwi, był silniejszy więc uległam.
-Tak, możecie wejść.
-A co ty tu robisz?-zpytał Ashton.
-No stoję. Co ślepy jesteś?-odparłam zakładając ręce na piersi.
-Pytałem.
-Jestem siostrą Jay'a.
Chłopak zmarszczył brwi.Zmieszał się trochę, było to widać.
-Jak on wytrzymuje z taka debilką?-mruknął pod nosem, specjalnie głośno.
-Nie jestem żadną debilką!-krzyknęłam na niego.
-Myśl tak dalej, żyj w błędzie.-odparł i wszyscy weszli do salonu.-Ładnie tu.-dodał od niechcenia.
Rzuciłam im ostatnie spojżenie i poszłam na górę, do siebie, biorąc po drodze gitarę. Będąc w pokoju wyszłam na balkon i zaczęłam grać All You Need Is Love - The Beatles. Patrzyłam na zachodzące słońce przypominając sobie Londyn. Teraz pewnie by tam padało...
Wygrywając ostatnie dźwięki piosenki poczułam czyjąś rękę na ramienu.
-Jezu, to ty znowu, czego chcesz?-nade mną stał Ashton.
-Przyszedłem tylko zapytać, czy nie chcesz iść do nas, jesteśmy w pokoju na przeciwko.-zpytał oschle.
-Raczej nie.
-Ej, źle reagujesz na mnie. Przecież ci nic nie zrobię.-dodał szczerząc się. Miał ogromne dołeczki w policzkach, co było pociągające.
-łoo, ale dołki masz śliczne.-powiedziałam uśmiechając się do niego. Włożyłam palce do obu z nich przyciskając lekko.
-To co idziesz?-powrócił do dawnego tonu.
-Tsaak, może zaraz.-sapnęłam, strojąc gitarę.-Ciepło dzisiaj.-nieumyślnie zdjęłam wcześniej założoną bluzę, czego chwilę później pożałowałam.Ale cóż, było za późno...
-Poczekaj, poczekaj.Pokaż no ręce.-schylił się, sięgając po mój nadgarstek.
Szarpnęłam nim, chcąc się wyrwać, ale był silniejszy.
-Masz blizny po cięiach.-powiedział cicho.
-Jakbym nie wiedziała...
Przysuną rękę bliżej i zaczął czytać.
"Żyjemy.A po co?
Nie łatwiej skakać?
Najlepiej z mostu.
Pod pociąg?"
+Ashton+
Przeczytałem słowa, wyryte na jej ręce i spojżałem na nią.
Płakała bezgłośnie, łzy spływały po jej policzkach.
-Ej, kotku nie płacz.-podniosłem palcem jej podbródek, tak aby patrzyła na mnie.-Posłuchaj mnie i nie płacz."Każde życie ma sens. Każdy jest potrzebny inaczej by go nie było, tutaj z nami."Od kiedy to robisz?-wytarłem łzy rękawem swojej bluzy.
-Od śmierci mojej mamy.Brakuje mi jej.-szepnęła.
-Masz przestać.-nakazałem ostro.
-To niemożliwe.
-Wiesz, posłuchaj. Miałem kiedyś dziewczynę, miała chyba na imie Stephanie, ale to nie istotne. Byliśmy u mnie w domu, oglądaliśmy film. Ona w pewnym momencie powiedziała mi, że widziała. Ja się zdziwiłem nie wiedząc o co jej chodzi.Wytłumaczyła mi że wie o tym żę się tnę. Zaczęliśmy rozmawiać na ten temat, prosiła mnie żebym przestał, i mówiła że nie warto.Bałem się bo nikt nie miał o tym wiedzieć.Powiedziałem jej że to nie możliwe, i że nic nie rozumie.
Jednak, zrozumiałem potem że nie ma rzeczy niemożliwych i niewykonalnych, są po prostu takie które przychodzą nam z trudem. I od tamtego czasu się nie okaleczam.-powiedziałem.
-Też się okaleczałeś?
Bez słowa uniosłem rękaw bluzy, pokazując jej moje blizny.
-Dziękuję Ashton.- odparła uśmiechając się lekko.
Przygryzłem wargę, biorąc głęboki oddech.
Nie zważałem na to czy to dobre, czy złe.
Pociągała mnie, fizycznie i psychicznie.
Jednak jako przyjaciółka...
Przysunąłem sie do niej i pocałowałem.
Zdziwiła się bardzo, w jedenj chwili chciała przerwać pocałunek, ale potem nie protestowała...
+Sophie+
Nie chciałam tego.
Ale z drugiej strony potrzebowałam.
Bliskości, wysłuchania i zrozumienia.
A Ashton? Nic nie znaczył. Byłam dla niego na raz i koniec.
-No Ash, do cholery ile można py...-drzwi od mojego pokoju otworzyły się z hukiem a do pomieszczenia wpadł Jay.Widząc nas w takiej sytuacji, zdziwił się bardzo.
-Jaa...sory, powinienem pukać, taaak, ja już chyba pójdę.-zająknął się.
-Jayden poczekaj.To nie tak, serio. Nic pomiędzy nami nie ma, ja go nawet nie lubię, i sama nie wiem co to było.Obiecaj że nie powiesz nikomu.-podkresliłam ostatnie słowo.
-Dooooobra, jak chcesz.
-A my o tym zapomnimy.-dodałam osche do Ashtona, który nagle pojawił się okok.Poszliście do pokoju na przeciwko, gdzie był Luke, Calum i Mike. Rozpakowywali rzeczy mojego brata, robiąc przy tym straszny syf.
-Zaczynaliśmy się martwić.-Mikey spojżał na was spod byka.-Luke myślał, że może doszło do wymiany śliny, lub jeszcze czegoś go...Aaał!!!-dostał piłką w głowę.
-Ciota.-syknął Luke w jego stronę.
-Nie było po co.-odparłam.-Zagadalismy się tylko.
Rozejrzałam się po pokoju brata. Był duży, ściany były fioletowe, a meble żółte.Chłopak też miał własną łazienkę.
-Jay, nie pomyliliśmy przypadkiem pokoi.-zażartowałam.
Uniósł wolno głowę.
-Nieeee, czemu niby, A jakie masz ściany?-zpytał.
-Czarne.
-Taaaak, pomyliliśmy. Ale mnie się ten podoba.-przytulił się do ściany rozkładając ręce.
Jego rzeczy były porozwalane wszędzie. W pewnej chwili mój wzrok spotkał się z wzrokiem Caluma.
-Hej!Słyszy?-ktoś pomachał ci ręką przed nosem.
-Co?
-Jay pytał czy masz chłopaka.-powiedział Ashton.
-Spójżcie na mnie i sami sobie odpowiedzcie.Ja wyglądam jak ostatnia wywłoka świat.
-Widziałem o wiele brzydsze od ciebie. Ty jesteś charakterystyczna i oryginalna.-wtrącił Hood.
-Patrzcie jak się składa. Nie masz może ochoty chodzić z Calumem. Nie układa mu się z Vanessą, więc, czemu nie moglibyście spróbować?-Ashton się zaśmiał kąśliwie.Spiorónowałam go wzrokiem, brunet zrobił to samo.
-Słucham?
-To co słyszała szanowna pani, hahaha.
-Ale śmieszne, popisałeś się.-zmrużyłam oczy.
Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Pizza przyszła!-krzyknał Jay.
-O, to ja pójdę.-odparłam wychodząc z pokoju.Zbiegłam na dół po schodach, odebrałam zamówienie, i udałam się znowu do góry. Pudełka pażyły moje ręce, więc wchodząc do pokoju myślałam że je upuszczę.
-Dawaj to, bo zaraz się spalisz.-powiedział Calum, zabierjąc ode mnie jedzenie, na co posłałam mu ciepły uśmiech.
+
Hejo :)
Jak sie podoba, liczę na szczery komentarz, chociaż jeden xd.
Proszę :C
Byłoby mi tak milusieńko :)
I PRZEPRASZAM ALE NIE SPRAWDZANY POPRAWIE WSZYSTKO W WOLNEJ CHWILI!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz