Calum wysiadł z samochodu Ashtona, i podszedł do dziewczyny stojącej pod drzewem. Miała ciemne włosy upięte w luźnego koka, dresowe spodnie i rozciągniętą bluzkę.Podszedł do niej i ją przytulił.
+Calum+
-Cześć kotku.-podszedłem do Van i ją przytuliłem.-Co się stało? Nie wyglądasz zbyt dobrze.
-Calum, musimy porozmawiać.-odparła smętnym głosem.-Bo ja... Nie możemy być razem.
-Co? Czemu? O co chodzi?-zdziwiłem się.
-Jestem w ciąży, Calum.Przepraszam.
-Vanessa, za co ty mnie przepraszasz. To chyba dobrze, będziemy mieli dziecko.
-Nie Calum. Ja będę miała dziecko. Ono nie jest twoje.-jej głos był ztłumiony.-To jest dziecko Harrego.
-Jakiego Harrego.-teraz jedna myśl przyszła mi do głowy.
-A jekiego, kurwa znasz? Nie pamiętasz jak byłam na wymianie w Londynie, w jednej szkole z nim. Znasz go Calum, tak to ten Harry.Rozumiesz Styles będzie ojcem, nie ty, on!-odparła przez zły.
Wiele myśli kłębiło się w mojej głowie.Ona mnie zdradziła.Z moim przyjacielem...
Przepadło 2 lata naszego związku.Przepadł rok naszej przyjaźni...
-Nie chciałam tego, tak wyszło...
-Nie chciałaś? Jesteśmy ze sobą od 2 lat, kocham cię rozumiesz!A ty co? Vanessa jesteś w ciąży, do tego nie ze mną, tylko z moim przyjacielem.-krzyknąłem na dziewczynę.
-To był wypadek, Calum przepraszam.-zaczęła płakać.Usunę je jeśli zechcesz.-położyła rękę na moim ramieniu.Odwróciłem się gwałtownie i uderzyłem ją w twarz.
+Sophie+
Siedziałam z tyłu samochodu obok Luka.Oglądałam całą scenę zza szyby.
-O kłócą się, znowu.-powidzieła Ashton pod nosem.
Przeniosłam wrok za szybę na Caluma i jego dziewczynę.Uderzył ją.
-Dlaczego?-podniosłam głos.
-Widocznie były powody.-odparł Ashton.
Chciałam wyjść z samochodu, ale ktoś mnie zatrzymał.
-Niech robi co ma robić, to jego sprawa.-Ashton przytrzymał mnie za rękę, który wyszarpnęłam, także z bólu bo złapał za mocno.-Nie wyjdziesz.-dodał ostro.
Poddałam się.Chwilę później drzwi od samochodu otworzyły się do środka wszedł Calum, i zatrzasnął się za sobą z dużym hukiem.
-Jedź Ashton, jak najdalej.-warknął na kolegę tak jakby miał w tym jakąś swoją winę.Szatyn wykonał polecenie. Sądząc po stanie Caluma musiało stać się coś złego.Nie poruszałam tematu, narazie.
Pod szkołą byliśmy kilka minut później. Zanim Ashton zdążył zatrzymać auto, bruneta już tam nie było.
-Ciekawe co sie stało?-mruknęłam pod nosem.
-Idź go zapytaj. Jak go znajdziesz, hehe.-odparł Mike, wysiadając z auta. Reszta uczyniła to samo.Lekcje były dopiero za 10 minut, więc czemu by nie spróbować.
Weszłam do dużego budynku, był przepełniony ludźmi od 10 latków po 20-kilku letnie osoby.Kilka karcących spojżeń spoczeło na mojej osobie.Cofnęłam się w przestrachu, i wpadłam na kogoś.
-Nie bój się ich, nie zjedzą cię.-Ashton szepnął mi do ucha.
-Jesteś pewien?
-Moge ci to obiecać.-odparł wymijając mnie i idąc przed siebie.
-Idziesz?-odwrócił się.
Postawiłam kilka kroków w jego stronę.Korytaż, który jeszcze przed chwilą był zaludniony, jakby opustoszał, wszyscy poschodzili na boki pod szafki.
-Co im?-spytałam chłopaka.
-Przyszliśmy do szkoły.-pokazał na siebie i chłopaków.
Cofnęłam się.
-Spokojnie, nie zabijemy cię.-zaśmiał się.
-Idę poszukać Caluma.
-Powodzenia.-odparł.
Chodziłam pustymi korytarzami szukając chłopaka.Znalazłam go jakiś czas później w łazience, opierał się dłońmi o umywalkę, z jego twarzy skapywały krople wody.Podeszłam do niego szybko, ale ostrożnie.Nie zwrócił na mnie uwagi.Po krótkim namyśle szepnęłam.
-Calum?
Uniósł lekko głowę, w moją stronę.Miał podkrążone i opuchnię te oczy.
-Co się stało?-dodałam.
-Nie istotne.-odburknął.
Nie chcąc go denerwować.
-Możesz powiedzieć.
-Mogę. Ale nie muszę. Wybieram tę drugą opcję.-warknął spuszczając głowę.
-Chciałam pomóc...
-Słuchaj.-podniósł się.-Nie jest to twoja sprawa, więc jak nie chcesz też dostać, to radzę sobie iść.-szedł w moim kierunku, a ja wylądowałam na ścianie.-A jeszcze jedno.Dzisiaj rano czegoś nie skończyliśmy.-przysunął się do mnie bliżej.
-Zostaw mnie!-krzyknęłam odpychając go od siebie.Przytrzymał mnie jednak dłońmi przy sobie.
-Nic ci nie zrobię.Uspokój się.-uśmiechnął się wrednie.
-Ooooo, naprawdę. Po tobie można się wszystkiego spodziewać.-syknęłam mu w twarz.
-Ostra jesteś.-odarł.
-Możliwe. Puścisz mnie, wreszcie?-wyswoobodziłam się z jego rąk, chcąc odejść.
-Jeszcze jedno.-zatrzymał mnie i uderzył w trwarz.-Za to, że nie słuchasz.
Złapałam się za bolący policzek, patrząc na niego z pogardą,wyszłam z łazienki.
Płacz? O nie, nie płakałam, nie chciałam dawać mu tej satysfakcji.Mimo to z trudem powstrzymywałam łzy.
+Calum+
Kurwa.Co ja odpierdalam?Po co ją uderzyłem? Tak naprawdę nie była niczemu winna.Nie żeby mi na niej zależało, o nie co to to nie... Jednak miałem żał do samego siebie za to co zrobiłem.Chciałem iść i... powiedzieć jej że... Kurwa, nie powiem że przepraszam. Nie umiem.Pewnie i tak czuła do mnie odrazę, i nie chciała nawet mnie widzieć.
-Calum, nie przywiązuj się, zbyt łatwo ci to przychodzi.
-Spieprzaj.
-Myślisz czasem nad swoimi słowami?
-Nie pomagasz.
-Bo wcale nie mam pomagać.
-Wyjdź proszę cię.
-Jak moge wyjść jak jestem twoją podświadomością debilu!
Brawo Calum, znowu kłócisz się ze samym soba.Skrzywiłem się na tą myśl.
Z dźwiękiem dzwonka wyszedłem z łazienki biorąc torbę.
-Masz ją przeprosić Hood.Tak przeprosić, sam słyszałeś.-powiedziałem sam do siebie w pół głosu wchodząc do sali. Rozejżałem sie po niej, siedziała z tyłu ze spuszczoną głową.
Czy mnie właśnie zrobiło się jej szkoda?
Cholera.
+Sophie+
Przykrość.
O tak, odpowiada, jak najbardziej.
Czy on w ogóle ma uczucia, i liczy sie z tym co robi?
Poczułąm jego wzrok na sobie. Wszedł do sali, poczułam to.
Pewnie zapytacie jakim cudem.
No tak, spało się z nim znam jego perfymy a pamięć.
Usiadł sam w wolnej ławce.
Cholera, co ja gadam. Zapomnieć o nim.
Do sali wszedł nauczyciel.był to niski starzy pan. Wyglądał na wyniszczonego fizycznie i psychicznie.Westchnął, usiadł za biórkiem.
-Witajcie wszyscy w nowym roku szkolnym! Mam nadzieję, że ten będzie lepszy od poprzedniego.-tu sojrzał na Ashtona, Luka, Mike'a i Caluma, na co oni odparli złośliwie miłym uśmiechem.Ale nie to było ważne. Ważne było to , że Calum patrzył na mnie.
Nie to nie tym bardziej nie było ważne. Jednak patrzyliśmy się tak na siebie jakąś chwilę.Nie zauważyliśmy, że wszyscy teraz patrzyli na nas.
-Panno Shelley, prosiłem o uważanie. Prosiłbym też aby usiadła pani z panem Hoodem.-powiedział nauczyciel spokojnym głosem.
-Nie wydaje mi się żeby było to konieczne.-odburknęłam do niego.
-Jednak prosiłbym o to.-dodał szybko i stanowczo.
Zwlokłam się z mojego miejsca, zabrałam plecak i udałam się w stronę ławki chłopaka.Nie patrzył na mnie skrobał coś na kartce.
Jest tyle osób w klasie, a ten staruch musiał wymienić akurat jego.
Opadłam na krzesło obok niego, nic nie mówiąc, ale robiąc przy tym duży huk, chcąc dać o sobie znać. Zmierzył cię wzrokiem.
Wyjęłam zeszyt i długopis, wyrwałam jedną kartkę i nabazgrałam na niej kilka słów.
Jeszcze masz do mnie pretensję za to,
że mnie uderzyłeś?
Odpisał szybko:
A no więc właśnie możemy pogadać.
Znaczy ehm...no wiesz.
Wątpię by ta rozmowa przyniosła
coś w skutkach.Ale okej.
Wiesz, ja nie panowałem nad sobą,
to przez Vanessę. Byliśmy ze sobą
2 lata, była dla mnie wszystkim,
myślałem, że ja dla niej też.
Ale pomyliłem się bardzo, bo
zaszła w ciążę, z Harrym.
Planowaliśmy razem przyszłość,
a ona mnie zdradziła...
Kto to Harry?
Harrego Stylesa nie znasz?
Jego każdy zna, powiedz że
znasz. Na 100%. Ale to nie
ważne.
Nie znam.
Coś jeszcze?
No właściwie to tak.
Ja chciałem, ten, no...
Tu przestał pisać, zaczął stukać długopisem w blat biórka.
Przysunęłam się do niego.
-To tylko słowo. Jedno słowo. Brzmi "przeprasza".-szępnęłam mu do ucha.
Spojżał na mnie kątem oka.
Dzwonek.
Podniosłam się z miejsca, wszyscy zrobili to samo. Wyszliśmy przez salę, a co Caluma podszedł Ashton, Luke, i Mike.
-Idziecie z nami na dół?-zpytał nas Luke.-Mamy z chł...
-Zamknij się!-przerwał mu Calum i odwrócił do mnie.-Przepraszam.-kąciki jego ust lekko drgnęły.
-Wybaczam Calum.-odparłam i odeszłam do łazienki.
+
Hejo koteły :3
No i jak, co myślicie?
Błagam szczere opinie :)
I jakby były jakieś błędy to naprawdę SORRY, ale wszystko jest na szybko.
Obiecuję poprawię je w wolnej chwili.
I ortografy też, przepraszam noo.
NAPRAWDĘ POPRAWIĘ!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz